MUFASA KRÓL LEW - Dobre fanfiction czy słaby prequel do kanonu? (RECENZJA + REAKTYWACJA BLOGA)
Hej!
Taaak, to ja, wasza stara Wiktoria Frozen, teraz już na prawie pięcioletnim stażu w fandomie Krainy Lodu XD.... wiele się zmieniło w moim życiu, od kiedy ostatni raz tu byłam - mój kanał na YouTube i TikToku osiągnął niebotyczne wyniki popularności, napisałam oryginalną książkę cozy fantasy w stylu Disneya (planuję jej sequel w tym roku!) i... napisałam fanfick o Hansie ^^ Tak, po tylu latach, wreszcie dałam mu jego historię, w której może dojrzeć i znaleźć miłość (nie, nie Elsę, z Helsą skończyłam i obecnie postrzegam ich, po prostu, jako najlepszych przyjaciół i platoniczne bratnie dusze :3!!!) z moją oryginalną postacią więc... dużo się zmieniło. Naprawdę dużo. Ale powracam na tego bloga z dawką contentu też nie tylko z Frozen, ale też z innych animacji Disneya... a że ostatnio franczyza Króla Lwa odżyła w moim sercu dzięki prequelowi w kinach, a konkretnie prequelowi remake'u z 2019, postanowiłam wrócić w chwale, bo nowy rok, nowa ja (Tak naprawdę stara Hansowa ja!!!! XD ^^)
No więc... przejdźmy do recenzji filmu z Króla Lwa, ostatniego dodatku do franczyzy, bo recenzji raczej nie dodam na kanał na YouTube po 2 tygodniach, więc co? Zaczynajmy podróż w świat najbardziej fanfikowego z dzieł z franczyzy TLK :333
ANIMACJA
Co tu dużo mówić, animacja w remake'u Króla Lwa z 2019 nie jest wybitna XD... twórcy chcieli pokazać nam realizm całej tej historii, wprowadzić innowacyjny nowy styl animacji, ale... no nie oszukujmy się, animowane 2D lwy i tak były bardziej ekspresyjne niż to co twórcy TLK 2019 próbowali zrobić w live action :/// tutaj dostajemy to samo, ale znacznie lepiej - widać, kiedy postacie się śmieją, szokują, kiedy są przerażone lub pewne siebie i to jest plus... mała Kiara (oczywiście że w obecnej linii czasu w filmie grana przez córkę aktorki głosowej Nali, a jakżeby inaczej, skoro to Beyonce XDD) jest przeurocza, no nie możecie powiedzieć że nie <33333 fajne jest też w tym filmie pokazanie młodych wersji postaci, ten brązowy Rafiki bardzo mi siedzi i jest ogólnie jasnym punktem tego filmu, tylko te wersje Mufasy i Skazy, zarówno w młodości jak i teraźniejszości mi nie pasują... no nie powiecie mi że te złociste i czerwone lwy z oryginału to są te same szare i brązowe lwy z uniwersum remake'u... ale no cóż, realizm ma swoje granice.... ale jednak, animacja jest po prostu przyzwoita. Tła też zachwycają, nawet bardziej, w scenie z krokodylami nawet nie skapnęłam się, że to jest po prostu CGI, więc duży plus dla animatorów prequela (czy sequelo-prequela, jeśli wchodzimy w szczegóły XD)
Ok, a więc złoczyńca w prequelu, jak to bywa z villainami w historiach gdzie ważnymi czy nawet głównymi postaciami są oryginalni złoczyńcy, zawsze musi być ktoś gorszy (Stefan z aktorskiej Maleficent albo Baronessa z aktorskiej Cruelli), aby pokazać złoczyńcę jako kogoś z kim możemy sympatyzować, tymczasem jest ktoś jeszcze gorszy od niego, przynajmniej w live action filmach Disneya - tu jest nie inaczej, mamy Kirosa, białego lwa, który próbuje zemścić się za śmierć syna i powiem, to jest solidna motywacja, zwłaszcza że nie jest odkupiony czy ułaskawiony pod koniec (w przeciwieństwie do Skazy), nie jest idealny, ale daje mi vibe starych, dobrych złoczyńców Disneya typu Hades czy właśnie Skaza w oryginalnym TLK :333 w ogóle sam concept zimowych lwów jest cudowny, kocham że twórcy tak rozwinęli lore oryginalnego filmu.... tylko ta jego piosenka... typ śpiewa o morderstwie, a mówiąc o tym śpiewa słowa "PA, PA"???? To brzmi jak z jakiejś bajki dla dzieci (duh, Król Lew jest dla dzieci, wiem XD), a nie piosenka złoczyńcy który ma zaraz zamordować wroga... ale za sam concept, Kiros jest naprawdę fajnym villainem, a jego obecność, choć nic za bardzo nie wnosi, swoją nieodkupialnością i chłodem jest fajną odmianą po "villainach" typu Magnifico i Matangi z Moany 2 (CHOCIAŻ MATANGI KOCHAM, MAGNIFICO MNIE DENERWUJE SZCZERZE, ale w sumie został napisany przez tą samą babę co Hans, więc tylko gościowi współczuć że napisała go Jennifer Lee :CCCC), i fajnym powrotem do tradycji ^^
POSTACIE POBOCZNE + RELACJA BRACI
Te punkty nie zostały pokazane w filmie idealnie, ale jednak, dobrze zostały pokazane początki Mufasy i Skazy/Taki (DZIĘKUJĘ DISNEY ŻE UŻYLIŚCIE JEGO KANONICZNEGO IMIENIA!!! chociaż oznacza słowo "śmieć" w suahili więc nie ma się z czego cieszyć :CCC) z innymi postaciami, jak poznali Sarabi, Zazu i Rafikiego... i to właśnie Rafiki zdecydowanie jest moją ulubioną młodą postacią z prequela ^^ kocham sam pomysł na jego młodą wersję, pawian uważany za dziwaka przez innych, a tak naprawdę bardzo dobroduszny i słodki, no po prostu kocham go <333 najsłabiej wypada Zazu, ale on nigdy za dużej roli nie miał, a Sarabi... no tutaj zamiast kochającej żony wypadła dla mnie jak szon (to określenie spopularyzowała moja przyjaciółka Citriness i to idealnie pasuje T_T), która chce uwieść Mufasę i odwieść go od brata, no sorry, ale ona tu trochę wychodzi na pobocznego villaina :/// Relacja Mufasy i Skazy/Taki, czyli głównych bohaterów, moim zdaniem wychodzi tu trochę na minus - poznajemy ich relację, jej upadek, ich charaktery, historie, ale... czegoś mi zabrakło. Poczucia braterskiej chemii między nimi (NIE MIŁOSNEJ NIE JESTEM JEDNYM Z TYCH DZIWNYCH LUDZI!!!), czegoś co by mnie zaangażowało... a zakończenie wypadło mega dziurawo i nic nie spoilerując, według mnie baaaaardzo infantylnie :/// a szkoda bo zakończenie mogło być bardziej brutalne dla ich wątku i skoro już i tak zmienili kanon z takich źródeł jak, nie daj Boże, Lwia Straż albo książeczek dla dzieci "Lion King. Six New Adventures" to mogli zmienić też to XD no koniec końców, postacie poboczne wypadają lepiej niż główne i to jest prawda :CCC ale i tak, polubiłam Skazę/Takę dzięki temu filmowi. A to się liczy ^^
+ Historia Taki bardzo przypomina mi to, jaką relację z ojcem miał Hans :CCC A Obasi (ojciec Taki/Skazy) to dosłownie ojciec Hansa w lwiej wersji, bo skoro tak chciał być lwem, to jest XD (tak, naprawdę mam takie głupie poczucie humoru, ale z tym lwem to nie ja, to Elizabeth Rudnick XD ^^)
PIOSENKI
Niestety, to najsłabsza część tego filmu - mimo, że piosenki pisał król musicali i teatru, Lin Manuel Miranda (ODPOWIEDZIALNY ZA MUZYKĘ W MOANIE I ENCANTO!!!! ^^), to wypadają one moim zdaniem baaaardzo słabo. "I Always Wanted a Brother" wpada w ucho, ale jest strasznie powtarzalne, przez co wpada wręcz w cringe. O "Bye, Bye" się nawet nie wypowiem XD "Tell Me It's You" jest ok, ale i tak, według mnie wypada dość słabo, po raz kolejny z powtarzalnością na poziomie piosenek z Następców 4, które przez całe lato prześladowały mnie gdy nie mogłam spać w mojej głowie XD, a to już meeega słabo jeśli piosenki denerwują mnie po nocach.... "Brother Betrayed" nawet nie zapamiętałam, lub przynajmniej baaaardzo średnio, tej piosenki gdy Mufasa i jego grupa wyruszyli do Milele nawet nie pamiętam, a "Milele"... znowu są tam powtórzenia, ale to chyba już styl Lina po prostu, ale za sam występ już starszego Marcina Jajkiewicza jako Masego (ojca Mufasy), czyli polskiego śpiewającego głosu Hansa we Frozen, po prostu kocham <3333 ja dosłownie chichotałam i zaciskałam usta z zawstydzenia gdy śpiewał, a gdy myślę, że to ten sam aktor który śpiewał "Miłość stanęła w drzwiach", aż ciepło mi jest na sercu <33333 krótko mówiąc, są tam piosenki które mnie denerwują, ale są też takie które nie śnią mi się po bezsennych nocach, więc... lubię je. Po prostu lubię ^^
PREQUELOWOŚĆ FILMU (I JEGO FANFICKOWOŚĆ!!!)
No więc... dogadałabym się z Barrym Jenkinsem i Linem XD ^^ Oni zrobili ten film tak, żeby jednocześnie był prequelem oficjalnym, ale podobno nie kanonem, więc mogli sobie pozwolić na wszystko, co chcieli tam umieścić, bez zaburzenia chronologii świata TLK ^^ I przez to mamy tam tę cudowną cringowość, absurdalne a jednocześnie działające backstory, które tylko autystyczni pisarze fanficków z ADHD mogliby stworzyć (tak, mówię o sobie XDDD) ^^ No po prostu kocham, to jak fanfickowy jest ten film, jaki jest absurdalny, ale jednocześnie, z jakim sercem to jest zrobione ^^ Ta minimalistyczność w fabule to jest po prostu coś cudownego, jak fanfick albo bajka na dobranoc dla dzieci, ale zrobione po prostu tak... uroczo żenująco <333 a to naprawdę doceniam T_T
No więc, to moja recenzja "Mufasy. Króla Lwa".... Możecie napisać w komentarzu, czy byliście na filmie, jakie są wasze wrażenia (spoilerowe lub bezspoilerowe, ja specjalnie unikałam tu spoilerów, ale wy możecie napisać o nich w komentarzu, szczególnie że poryczałam się na zakończeniu z pewną nową a jednocześnie znaną z Lwiej Straży postacią ^^), a ja mówię wam...
PA, PA! XD (w nawiązaniu do Kirosa XD)
Komentarze
Prześlij komentarz